Prosto z mostu
Wybory się skończyły. Gdzieniegdzie
widać jeszcze na płotach, drzewach i słupach telefonicznych zdjęcia
kandydatów na radnych, wójtów czy burmistrzów. Byłoby bezsensowne
w tym moim felietonie podawać personalia tak wygranych jak i
przegranych. Jedno jest pewne, wygrała demokracja, chociaż znacznie
okrojona przez frekwencję. Pierwsza tura wyborów to zaledwie 50% a
druga to już katastrofa ( Żywiec 33 % ! ). Gdzie szukać przyczyn?
Odpowiedź wydaje się być prosta. Postępująca pauperyzacja społeczeństwa,
brak jakichkolwiek perspektyw w najbliższej przyszłości zrodziło
apatię wyborczą. Ktoś powiedział, że frekwencja tak niska to
efekt obecnych rządów lewicowych. Nieprawda, to następstwo
transformacji ustrojowej, to tęsknota za PRL, wyraźnie artykułowana
w społeczeństwie, to wreszcie brak konsekwencji w egzekwowaniu prawa
i to prawa materialnego. Nadmierna nierówność społeczna, bogactwo
nieuzasadnione czy wreszcie malwersacja majątku narodowego, gorzej,
kradzież tegoż majątku na naszych oczach i to przez tych, którzy z
racji pełnienia swych urzędów mieli go pilnować, ba pomnażać. A
tu co. Włączasz telewizor, afera, uruchomisz radio, afera, weźmiesz
do ręki gazetę, afera. I co z tego?. Nic. Społeczeństwo poczuło
się bezradne. Stąd też rezygnacja z tego najwyższego przywileju
jakim jest prawo do wybierania swych przedstawicieli. I to jest według
mnie (i nie tylko) przyczyną tak katastrofalnie niskiej frekwencji.
Analizując kampanię wyborczą trzeba było zwrócić uwagę również
na to, że na "rynku wyborczym" pojawiły się nowe podmioty
(komitety wyborcze) z iście szatańskimi nazwami. Oczywiście za tymi
komitetami kryli się określoni ludzie, mniej lub bardziej znani
swoim wyborcom. Gdyby dzisiaj ktoś chciał zrobić taki prawdziwy
przekrój społeczno - polityczny wybranych kandydatów, to miałby
bardzo trudne zadanie, kto jest skąd . Czy pod hasłem ,,Nasza Przyszłość"
mamy lewicowców czy prawicowców? Czy pod hasłem Komitet Wyborczy
,,Nasza Wieś" są ci czy tamci. Itp. itd. To również wielu
wyborcom nie ułatwiało podjęcia decyzji czy iść do urn. By już z
tym ujemnym fenomenem wyborczym skończyć, trzeba dodać, że wielu
naszych obywateli poszło do wyborów z przyzwyczajenia a właściwie
z obowiązku obywatelskiego. Ale cóż z tego. Masa kartek, które
dostali, łącznie z płachtą do sejmiku samorządowego zbiła ich z
pantałyku. Po prostu wrzucili do urn czyste karty, gdyż nie
wiedzieli jak głosować (a pytać się wstydzili) ale uważali, że
spełnili swój obowiązek. I za to również trzeba ich cenić choć
efekt w takim przypadku żaden. Dość narzekań. Demokracja ma to do
siebie, że z jej wynikami musimy się liczyć. Jest w tych wyborach
dużo wygranych, mam na myśli szczególnie młodych ludzi, którzy po
raz pierwszy będą zasiadać w radach wszystkich szczebli, czy też
fotelach wójtowskich, burmistrzowskich a wreszcie prezydenckich. Ale
jest też spora i to bardzo spora grupa ludzi, którzy byli pewniakami
i przegrali. Cóż takie są konsekwencje wolnych i demokratycznych
wyborów. Na Żywiecczyźnie również nie obyło się bez wstrząsów.
Na 13 wójtów i burmistrza 4 musiało się pogodzić z porażką
(wprawdzie dopiero w drugiej turze). Ze względu na wielorakość
komitetów wyborczych w gminach trudno jest określić przekrój społeczno
- polityczny radnych. Jest on naprawdę mało czytelny. Martwi zbyt mała
ilość radnych z SLD w gminach, to samo dotyczy PSL (które zresztą
nie występowało pod swoim szyldem, co nie omieszkałem im wytknąć
w przedwyborczym felietonie). Tradycyjne już ugrupowania wywodzące
się z AWS-owskiego i Unijnego pnia zdobyły największe poparcie. Nie
zabłysnęła Samoobrona i Liga Polskich Rodzin. Bardziej zrozumiała
jest sytuacja w Żywcu i Radzie Powiatowej, gdzie wspomniane przeze
mnie ugrupowania - Wspólnota Samorządowa i Obywatele dla Ziemi Żywieckiej
,,ugrali" najwięcej. W tym konglomeracie politycznym znamienne
miejsce ma SLD. Osobowy rozkład stanowisk we władzach powiatu i
miasta, to już jak to się mówi - ściśle tajne, łamane przez
poufne. Cieszy fakt, że Żywiecczyzna będzie miała swojego radnego
w Sejmiku Śląskim, a jest nim Karol Stasica występujący pod
szyldem SLD. Jak bardzo rozbite były nastroje wyborców świadczy to,
że w jednej z gmin kandydat z LRP dostał się do drugiej tury wyborów
na wójta mając jako zaplecze, słownie; jednego radnego, którym był
On sam). I jak tu rządzić. A z tym rządzeniem to jeszcze będzie różnie.
Pomijając kłopoty finansowe w gminach i miastach, cyrk zacznie się
przy uchwalaniu budżetów. Wiadomo zaś, że nie uchwalenie budżetów
w określonym terminie może doprowadzić do paraliżu samorządowego
z określonymi skutkami. Z własnego podwórka mogę przytoczyć
ciekawostkę. W przedwyborczym felietonie pozwoliłem sobie na krytykę
ugrupowań, które zastosowały kamuflaż występując pod innymi
szyldami. Natomiast odniosłem się pozytywnie do tych którzy twardo
stawali pod swoim szyldem (SLD, Samoobrona, LPR). I co się okazuje.
Kandydat na wójta w Lipowej Pan Marcin Cender w swej przedwyborczej
ulotce (II tura ) pozwolił sobie zacytować moje słowa, ale wyrwane
z treści całego felietonu. Otóż każdy piszący cieszy się jeśli
cytuje się jego myśli. Ale Panie Marcinie bardzo daleko mi do
Waszego ugrupowania, a tą odległość powiększył Pan jeszcze
lekceważąc potencjalnych wyborców nie przychodząc na spotkanie z
nimi. Wśród tych uczestników spotkań byłem również dwukrotnie i
ja. Nieładnie. Myślę, że wynik drugiej tury odniósł się do tych
Pańskich zachowań. Na pociechę chcę powiedzieć; jeszcze jest Pan
młody i wszystko przed Panem.
Kazimierz SEMIK.
P.S.Wszyscy wszystkim składają gratulacje za to, że zostali
wybrani, za to że wygrali, a ja składam gratulacje tym, którzy
chcieli wygrać, bo odważyli się kandydować a tym samym poddać pod
osąd wyborców, choć przegrali. Bo jak to ktoś kiedyś powiedział
„jak nie ma przegranych nie ma zwycięzców”.