Wyprawa moich marzeń
Pod tym tytułem kontynuujemy publikację nagrodzonych prac w
konkursie literackim ogłoszonym przez Żywiecką Bibliotekę Samorządową
Wiwat zaczarowana kolejka
Czasami mam dziwaczne sny. W sekrecie wam opowiem, co
śniło mi się dzisiaj. Wybrałam się w podróż, by objechać cały
świat. Nie, nie statkiem ani autem, ale koleją, to nie taką sobie
zwyczajną naszą PKP. Jechać miałam Kolejowymi Liniami
Zaczarowanymi. Bilet kosztował mnie dwa batony czekoladowe i kilka
dropsów miętowych jako dopłata na pierwszą klasę. Wyjechałam bez
bagażu i pieniędzy, miałam tylko kanapki z ogórkiem i herbatę w
termosie. Gdy wsiadłam do przedziału, od razu znalazłam się w
Egipcie nad Nilem, co łatwo można było poznać, widząc z okna
piramidy. Takie były ogromne, że zaparło mi dech. Słońce grzało,
zrobiło się gorąco, więc cała wycieczka poszła sobie odpocząć
do oazy, gdzie było źródełko i cień. Mogłam pojeździć na
wielbłądzie i nawet z nimi opowiadałam rożne rzeczy, taki to
miałam dziwaczny sen! Później czekała nas dalsza droga przez
Saharę, przez całą Afrykę. Wszystko było bardzo wesołe i
śmieszne: antylopy grały w klasy, krokodyle uczyły pływać lwy i
gepardy, słonie osłaniające się od słońca parasolkami pięknie
kłaniały się nam już z daleka. Widziałam cuda i dziwiłam się,
gdy nagle do wagoniku wpadło stado małpek i poczęstowało nas podróżnych
pomarańczami i mleczkiem kokosowym. Popatrzyłam przez okno i
zorientowałam się, że chyba jestem w Chinach, bo ludzie
spacerujący po peronach mijanych stacji nosili śmieszne kapelusze i
mieli cienkie, skośne szparki zamiast oczu. Na dodatek wszystkich
częstowali ryżem. Zjadłam trochę tego ryżu i w mgnieniu oka
znalazłam się w oceanie, przez który prowadził odpowiedni tunel ze
szkła żeby wszystko było można dobrze oglądać. I widziałam tam
tańczące delfiny razem z wielorybami. Nawet groźne rekiny okazały
się być łagodne i miłe. A rafy koralowe jakie były piękne! I
jakie ryby tam pływały! Zapragnęłam popływać razem z nimi,
otworzyłam okno wagonu i nurkowałam bez tlenu i maski. A
najdziwniejsze było to, że bez problemu mogłam oddychać pod wodą.
Skończyło się to prędko, bo wypłynęliśmy w Australii. Obiad
zjedliśmy u państwa Kangurów, a podwieczorek z misiami Koala. Miła
to była podróż, lecz najlepsze czekało nas na końcu. Zaczarowaną
Kolejką, niby rakietą polecieliśmy w kosmos! Jowisz, Mars, Merkury
- planety znane mi z encyklopedii oglądałam na własne oczy.
Robiłam kosmiczne zakupy na Księżycu i właśnie jakiś zielony
ufoludek wołał coś do mnie, kiedy stało się nieszczęście:
obudziłam się! Na próżno zamykałam oczy, by sen znowu nadszedł.
Nie udało się mi zasnąć na nowo. Ale to nic. Póki co, myślę
sobie: Wiwat Zaczarowana Kolejko!
Monika Głazowska kl. III b
Szkoła Podstawowa Nr 1 w Żywcu