Nad Sołą i Koszarawą - nr 23 (102) - rok  V - 1 grudzień 2002

 poprzedni artykuł   |spis treści|   |archiwum|   |strona główna|   |następny artykuł|


 

Wyprawa moich marzeń

Pod tym tytułem kontynuujemy publikację nagrodzonych prac w konkursie literackim ogłoszonym przez Żywiecką Bibliotekę Samorządową

Wiwat zaczarowana kolejka

   Czasami mam dziwaczne sny. W sekrecie wam opowiem, co śniło mi się dzisiaj. Wybrałam się w podróż, by objechać cały świat. Nie, nie statkiem ani autem, ale koleją, to nie taką sobie zwyczajną naszą PKP. Jechać miałam Kolejowymi Liniami Zaczarowanymi. Bilet kosztował mnie dwa batony czekoladowe i kilka dropsów miętowych jako dopłata na pierwszą klasę. Wyjechałam bez bagażu i pieniędzy, miałam tylko kanapki z ogórkiem i herbatę w termosie. Gdy wsiadłam do przedziału, od razu znalazłam się w Egipcie nad Nilem, co łatwo można było poznać, widząc z okna piramidy. Takie były ogromne, że zaparło mi dech. Słońce grzało, zrobiło się gorąco, więc cała wycieczka poszła sobie odpocząć do oazy, gdzie było źródełko i cień. Mogłam pojeździć na wielbłądzie i nawet z nimi opowiadałam rożne rzeczy, taki to miałam dziwaczny sen! Później czekała nas dalsza droga przez Saharę, przez całą Afrykę. Wszystko było bardzo wesołe i śmieszne: antylopy grały w klasy, krokodyle uczyły pływać lwy i gepardy, słonie osłaniające się od słońca parasolkami pięknie kłaniały się nam już z daleka. Widziałam cuda i dziwiłam się, gdy nagle do wagoniku wpadło stado małpek i poczęstowało nas podróżnych pomarańczami i mleczkiem kokosowym. Popatrzyłam przez okno i zorientowałam się, że chyba jestem w Chinach, bo ludzie spacerujący po peronach mijanych stacji nosili śmieszne kapelusze i mieli cienkie, skośne szparki zamiast oczu. Na dodatek wszystkich częstowali ryżem. Zjadłam trochę tego ryżu i w mgnieniu oka znalazłam się w oceanie, przez który prowadził odpowiedni tunel ze szkła żeby wszystko było można dobrze oglądać. I widziałam tam tańczące delfiny razem z wielorybami. Nawet groźne rekiny okazały się być łagodne i miłe. A rafy koralowe jakie były piękne! I jakie ryby tam pływały! Zapragnęłam popływać razem z nimi, otworzyłam okno wagonu i nurkowałam bez tlenu i maski. A najdziwniejsze było to, że bez problemu mogłam oddychać pod wodą. Skończyło się to prędko, bo wypłynęliśmy w Australii. Obiad zjedliśmy u państwa Kangurów, a podwieczorek z misiami Koala. Miła to była podróż, lecz najlepsze czekało nas na końcu. Zaczarowaną Kolejką, niby rakietą polecieliśmy w kosmos! Jowisz, Mars, Merkury - planety znane mi z encyklopedii oglądałam na własne oczy. Robiłam kosmiczne zakupy na Księżycu i właśnie jakiś zielony ufoludek wołał coś do mnie, kiedy stało się nieszczęście: obudziłam się! Na próżno zamykałam oczy, by sen znowu nadszedł. Nie udało się mi zasnąć na nowo. Ale to nic. Póki co, myślę sobie: Wiwat Zaczarowana Kolejko!

Monika Głazowska kl. III b
Szkoła Podstawowa Nr 1 w Żywcu

do góry


Copyright © Nad Sołą i Koszarawą. Wszystkie prawa zastrzeżone.