Jesienna Wycieczka na Wielką Raczę - cz. I
Najkrótsze dojście na Wielką Raczę, które wybraliśmy
to droga prowadząca za żółtymi znakami z Rycerki Górnej -
Kolonii.
Do Rycerki Górnej dojechaliśmy z Żywca autobusem PPKS
wysiadając na ostatnim przystanku w Kolonii. Dalsza droga prowadziła
w głąb doliny początkowo wspólnie ze znakami zielonymi, które koło
potoku Ciapków skręcają w lewo do schroniska na Przegibku i dalej
już w dół do doliny Rycerek. Idąc dalej zwężającą się doliną
potoku Racza wchodzimy w prawo w las w górę, a w dole po chwili
widzimy budynki gajówki. Stosunkowo wygodna ścieżka równomierni się
wznosząc prowadzi prawie cały czas lasem na szczyt. przez prześwity
między drzewami widzimy ogrom przepięknych lasów.
Przez długie lata Wielka Racza była bowiem najmniej uczęszczanym
miejscem i trudno dostępnym szczytem Beskidu Żywieckiego.
Powodem tego stanu rzeczy był fakt myśliwskich zamiłować
żywieckich właścicieli lasów Habsburgów, którzy oficjalnie aż
do roku 1914 nie zgadzali się na znakowanie szlaków turystycznych w
tym rejonie tak zwanego Worka Raczańskiego. Chodziło bowiem tutaj o
teren na którym można było spotkać dorodne rogacze tak cenne dla
myśliwych.
Po Habsburgach powstały więc wspaniałe lasy co było
następstwem dobrej gospodarki leśnej.
podchodząc w górę obserwujemy zmianę roślinności. Piękne lasy
świerkowe przechodzą w lasy bukowe a w miarę wnoszenia się buki
stają się coraz bardziej karłowate i powykrzywiane. Podobne
zjawisko moglibyśmy zaobserwować idąc czerwonym szlakiem granicznym
od Zwardonia.
Po ok. 2 godzinach wyszliśmy na bezleśny widokowy
grzbiet. W odległości dosłownie kilkunastu metrów poniżej szczytu
znajduje się cel naszej drogi - schronisko. Po krótkim posiłku w
schronisku udaliśmy się na szczyt na którym otwarto ostatnio przejście
graniczne pomiędzy Polską i Słowacją. Przejście to umożliwia tak
jak to było w okresie międzywojennym, zejście na długie zachodnie
stoki góry po stronie słowackiej i dojście po ok. 2 km drogi do
trzech słowackich schronisk. Jest to piękna widokowa trasa letnia
lecz można też tak jak czyniono to przed wojną uprawiać zjazdy na
nartach wspaniałymi trasami do słowackiej wsi Oszczadnica.
Słowacy pobudowali w tym rejonie pod Wielką Raczą zarówno kolejkę
linową krzesełkową jak i cały szereg innych wyciągów
narciarskich.
Oszczadnica w przeciwieństwie do Zwardonia popularnego w
okresie międzywojennym awansowała w ostatnim czasie do grona
najpopularniejszych zimowisk na Słowacji.
Na szczycie Wielkiej Raczy wybudowano w 1997 wspólnie przez Słowaków
i Polaków platformę widokową, z której można oglądać wspaniałe
widoki. Przy dobrej widoczności stajemy wprost oczarowani otaczającym
nas wokół całym morzem tak bliskich jak i dalekich pasm górskich.
Turysta, który miał możność podróżować autem bądź
pociągiem po północnych rejonach Słowacji zaczyna sobie uzmysławiać
przestrzeń i odległość między rozpoznanymi pasami gór i między
samymi szczytami.
Najbliżej na zachód opada wydłużony grzbiet, którym obok
posterunku granicznego możemy zejść (z paszportem) zielonym
szlakiem do słowackiego schroniska. Na południu za podchodzącą do
nas ogromną halą na Małej Raczy w odległości ok. 7 km ze wschodu
na zachód ciągnie się wzdłuż granicy doline rzeki Bystrzycy.
Rzeka ta wypływa z pięknego zaporowego jeziora we wsi Nowa Bystrzyca
lezącej na południe od naszej Wielkiej Rycerzowej. Największe
jednak wrażenie robi północno-wschodnia cześć Małej fatry a zwłaszcza
skalisty garbaty grzbiet Wielkiego Rozsudźca (Rozsutec) z którego z
lewej strony ciągnie się grań Małego Rozsudźca. Aby umożliwić
dojście do niego dla turystów musiano wysadzić w kilku miejscach
skały. Patrząc nadal na południe ponad halą Małej Raczy widzimy
na prawo od Rosudźca, Hleb i najwyższy w tej grupie gór Wielki
Krywań. Przed Hlebem wygląda z tyłu regularny stożek Stoha i obok
grzbiet Południowego Gronia. Dalej w jednym rzędzie widać kolejno
za Wielkim Krywaniem Piekielnik i Mały Krywań Tatrzański, Przegib (Priehyb)
i Suchy.
Nie należy jednak mylić Krywania z Fatry ze znaną z
patriotycznych wypraw Słowaków narodową i symboliczną górę jaką
jest dla Słowaków Krywań Tatrzański.
Dalej obracając się na prawo widać nieco niższą i położoną już
za Wagiem i za lezącym tam nad rzeką wojewódzkim miastem Żyliną,
cześć południowo-zachodnią Małej Fatry z najwyższym jej szczytem
Velką Luką (łąką). Dalej jeszcze widać niższe wapienie o
wyspowym charakterze Góry Stożkowskie (Strażovske Vrchy). Całkiem
na zachód widać nocą światła Czadcy a za tym miastem ułożony
jest wał Jaworników, które opływa rzeka Kisuca płynaca wpierw w
stronę Polski aż do Czadcy a potem zawracająca na południe do
Wagu.
W sierpniu 1939 aż do wybuchu wojny nasi żołnierze z
Wielkiej Raczy liczyli przez wojskowe lornety transporty kolejowe
VII-mej Bawarskiej Dywizji. Wiadomości do sztabu próbowano
przekazywać telefonem schroniskowym lecz lepiej zdały egzamin
posiadane przez nich gołębie pocztowe.
Ostatnie na Słowacji jeszcze za Jawornikami to pasmo Gór Turzowskich
- Turzowska Vrchovina ze słynnym i u nas w Żywcu sanktuarium ze
szklanym kościołem i cudownymi źródłami na górze zywczak.
Na tym jednak nie koniec jeszcze dalej już w Czechach widać czeską
część Beskidu Śląskiego z najwyższym szczytem tych gór Łysą Górą
(Lysa Hora). Na tle tego ostatniego pasma z trudem można dostrzec
Kozubową gdzie niegdyś było popularne na Zaolziu polskie schronisko
a na lewo od niej Wielki na Mały Połom. Widać przełęcz Jabłonowską,
a za nią obok Girową. Dalej jeszcze w prawo to już nasze góry
graniczne Stożek, Kiczory dalej Barania Góra i Skrzyczne które jest
najwyższym szczytem ale tylko polskiej części Beskidu Śląskiego.
Za doliną Soły widać w kierunku północno-wschodnim bliskie
szczyty grupy raczańskiej Praszywkę, Bedoszkę Wielką w tyle Sucha
Góra i prusów, a w głębi wyniosłe Hale Lipowską i zalesioną
Romankę. Między Wielką Będoszką gdzie stoi papieski krzyż ze
szlachetnej stali, a stożkowatą zalesioną Baranią widać przełęcz
Przegibka ze schroniskiem po lewej stronie hali. Na prawo i wyżej
widać 2 szczyty Rycerzowej, dalej obracając się w kierunku
wschodnim przy dobrej pogodzie pokazuje się korona szczytów tatrzańskich,
i obok widać Orawską Magurę i Wierchy Choczańskie (dawniej
Lipowskie Hale). Z tej grupy największe wrażenie robi ogromny
samotny jedyny stożek Wielkiego Chocza, a w tyle na horyzoncie
koniuszek ząbków Niznych Tatr.
Kończąc nie można pominąć łańcucha szczytów od
Wielkiej Raczy do Bani nad Przegibkiem. Jest to przepiękna trasa wędrówek
tak letnich jak i zimowych na nartach. Tak obracając się w około
mieliśmy możliwość zobaczyć i podziwiać piękno kawałka naszej
żywiecczyzny i piękno dużo większych obszarów naszego południowego
sąsiada Słowacji.
CDN