Węgierska Górkanoclegi Węgierska Górka Projektowanie stron wwwweb design BEskidynoclegi beskidy Nieruchomoœcinieruchomoœci firanyfirany firankifiranki zasłonyzasłony obrusyobrusy Węgierska GórkaWęgierska Górka Tworzenie stron wwwTworzenie stron www

Nad Sołą i Koszarawą - nr 21 (100) - rok  V - 1 listopad 2002

 poprzedni artykuł   |spis treści|   |archiwum|   |strona główna|   |następny artykuł|


 

Prosto z mostu

   Kazano (nakazano - polecono) mi napisać felieton jubileuszowy, a więc setny. Miała to być taka laurka, czyli bałwochwalczy tekst, że przez te sto numerów gazety było och i ach. Guzik prawda. Jak zawsze czepiałem się wszystkich i wszystkiego, tak tym razem będę się czepiał swoich. Już w pierwszym numerze prawie przed czterema laty, naczelny czyli H. Woźniak wyłożył " kawę na ławę", skąd się wzięliśmy, kim jesteśmy i co chcemy. Muszę przyznać że tego credo staramy się do dziś trzymać. Wprawdzie na początku wróżono nam krótki żywot, szczególnie robili to lokalni konkurenci. Rzeczywistość okazała się inna. Zaś skalą popularności była paleta kandydatów do rad wszystkich szczebli, gdzie gazeta z normalną zawartością tekstu "spuchła" do prawie 50 stron. A więc "wygnani" z Gazety Żywieckiej, daliśmy sobie radę, choć przyznać trzeba, że były i chude i tłuste dni. Najważniejsze, że zaistnieliśmy i jesteśmy dla czytelników, a bardzo rzadko dla siebie ( no może z okazji wyborów, gdyż aż trzech z nas kandydowało). Z okazji tej "setki" jest przedstawiona galeria nazwisk, które przewinęły się przez tą gazetę. Ale nie byłoby gazety, gdyby nie było związanych z nią ludzi. Nie chodzi tutaj o nazwiska zamieszczone w stopce redakcyjnej. One też są ważne, ale o nich na końcu. Nikt zresztą nie upoważnił mnie do oceny sylwetek sympatyków gazety, ale ja jako przewrotny człowiek to zrobię. Zaczynam od pań. Mamy w redakcji trzy panie na stałe związane z gazetą a od niedawna czwartą. Oczywiście urocze, przy czym Urszula znosi nasze humory, ale swym uśmiechem i spokojem łagodzi obyczaje, nie zawsze zresztą szarmanckie. Druga, jak ja to nazywam z "odzysku ( proszę nie dopatrywać się żadnych podtekstów ) praktycznie robi na nas. Zbierając reklamy, zbiera pieniądze a bez pieniędzy gazeta by nie istniała. Robi to dobrze, zjednując nam klientów a tym samym poszerza krąg czytelników. Widzę, że czasem Teresa jest na nas "wściekła" i słusznie bo jak to można z takimi "wariatami" normalnie rozmawiać. Jest jeszcze trzecia dama, ale jest to raczej istota "niema", czyli pani korektor Mirosława. To właśnie Ona wyłapuje nasze błędy stylistyczne, czasem choć bardzo rzadko ortograficzne a najczęściej interpunkcyjne. Te ostatnie zdarzają się nam wszystkim a z przykrością muszę stwierdzić, że chyba najczęściej mnie. Czwarta dama jest młodziutka i przyszła do nas niedawno i dlatego będę o niej pisał dopiero w dwusetnym ! numerze. Nie byłoby gazety gdyby nie ludzie, którzy ją składają. Gdyby profesjonalista z ogólnopolskiego tygodnika zobaczył materiał, który "komputerowcy" mają składać, pewnie od razu by zemdlał. Ale nie Rafał, czy wcześniej Artur (dziś już na swoim). Oni z tego robią cuda. Sztuką jest coś napisać ale jeszcze większą to ładnie oprawić. I to właśnie im zawdzięczamy. Zacząłem "od tyłu", ale może tak trzeba. Teraz będę znęcał się nad "wierchuszką'.Nie byłoby gazety gdyby nie było wydawcy. Normalne. Nie lubię kadzić - wolę przykładać. Karol (Gąsior) podjął się naprawdę trudnego zadania. Powstaliśmy z niczego. Żadnego majątku, bez koneksji a wiadomo jakie to dziś czasy. Widziałem nieraz strach w oczach Karola, który ryzykował własnym majątkiem, byle tylko gazeta szła. I idzie. Wprawdzie w chwilach szczerości przygadujemy Mu, że to przecież ludzie częściej przychodzą do redakcji a nie do drukarni. Trzeba przyznać, że znosi to mężnie, choć jak wiem to modli się by wybory były co roku ( obojętnie jakie). Teraz o tych co systematycznie piszą. Od roku czasu współpracuje z nami Edward ( Posker) człowiek o olbrzymim wachlarzu zainteresowań od samochodziarstwa, poprzez bibrofile, na architekturze skończywszy. Bardzo dobre pióro chociaż straszny gaduła. Jego szczerość od razu zjednała mu sympatię członków kolegium redakcyjnego. A więc Edziu - tak trzymać. Od jakiegoś czasu czyli chyba od dwóch lat "odzyskaliśmy" Tośka (Urbańca). Najpierw chował się pod pseudonimem "Stary Nemrod" mając stały felieton pt. "Opowieści ( nie ) z tej ziemi. Do dziś nie rozumiem przed kim się ukrywał. Ale jak znalazł się w stopce redakcyjnej to wiadomo, że musiał się odkryć i pisze stały felieton już pod swoim nazwiskiem. Moja skromna osoba była już tyle razy szczypana, że praktycznie to nie powinienem już prawie żyć choć jak to ktoś uczenie powiedział," wiadomość o mojej śmierci jest lekko przesadzona". Mam trochę satysfakcji, że parę spraw udało mi się z racji mych felietonów załatwić, ku pożytku dla lokalnej społeczności. Zaś tych, którym w tych stu felietonach "dokopałem" bardzo przepraszam. I tylko tyle. Od samego początku jest z nami Tosiek (Matlakiewicz), który pełni funkcję z-cy naczelnego czyli tzw. wymiatacza. To do niego trzeba mieć pretensje, że idzie ten materiał a nie inny, że miało być tak a jest czasem inaczej. Swoim humorem i wściekle krzykliwym głosem rozładowuje niejednokrotnie "spięcia" w kolegium redakcyjnym, i za drzwiami naszego biura już panuje zgoda. Obsługując miasto i jego problemy sporo przyczynił się do rozwiązania niektórych jego spraw, rzetelnie informując opinię społeczną o wielu nieprawidłowościach, ale także osiągnięciach władz lokalnych. I wreszcie boss czyli naczelny Hieronim (Woźniak). Jego marsowa mina niekiedy poraża. W rzeczywistości jest człowiekiem wewnętrznie ciepłym o ogromnym zasobie wiedzy, której efekty można znaleźć w Jego tekstach. Poza tym może pochwalić się wieloma publikacjami czy też wydanymi monografiami. Zgodnie z prawem dialektyki - że w sprzecznościach rodzi się coś nowego i tak jest u nas. Przy składaniu materiału możemy sobie skakać do oczu, i często tak się dzieje, zaś na zewnątrz stanowimy podobno ( chyba zresztą na pewno ) zgrany monolit. Tak trzymać !

Kazimierz SEMIK

P.S. Wszystkim tym, którzy zamierzają nam nadesłać życzenia z okazji setnego numeru (a wierzę że tak będzie) z góry serdecznie dziękuję.

do góry


Copyright © Nad Sołą i Koszarawą. Wszystkie prawa zastrzeżone.